On właśnie stracił pracę, ona ciągnie go na otwarcie nowej galerii handlowej. A tam na horyzoncie, tuż przy automacie z lodami czeka ten trzeci. Dziś Jan Klata pokaże premierę "Kazimierza i Karoliny" Odona von Horvatha.
Będzie to druga polska inscenizacja tego dramatu, który swoją premierę miał dwa tygodnie temu w stołecznym Teatrze Narodowym. Ta wersja będzie zupełnie inna - dla jej potrzeb Monika Muskała zrobiła nowe tłumaczenie tekstu Horvatha, a Klata zainscenizował go we współczesnych dekoracjach. "Kazimierza i Karolinę" Horvath napisał w 1932 roku, w przededniu dojścia Hitlera do władzy, w czasie kryzysu gospodarczego i ogromnego bezrobocia. - Ale czytany dzisiaj uderza swoją dotkliwością i aktualnością - mówi Klata. - My też mamy kryzys, mamy bezrobocie i silnie spolaryzowane społeczeństwo, które szuka ucieczki przed rzeczywistymi problemami w świecie ułudy. W oryginale akcja "Kazimierza i Karoliny" toczy się podczas festynu z okazji Oktoberfest. Galeria handlowa ze swoimi lustrzanymi ścianami, plastikowymi palmami, złotymi ozdobami i wrażeniem luksusu jest najlepszym współczesnym ekwiwalentem tej atmosfery. Trudno o lepsze spełnienie demokratycznych